Morowo, odzież, która podołała wymagającym warunkom.

Napisałem we wcześniejszym poście, w którym opisuję bieliznę Brubeck, że pogoda w Norwegii bywa kapryśna.



Teraz świeci słońce, za kilka minut pada, wręcz leje deszcz.
I ten przenikliwie zimny wiatr, brrrrr...


Poza długim, odpornym poncho, które nie zaparza potrzebna jest dobra odzież.

Tutaj niespodzianka, jak dla mnie, moje poncho DD Lite oraz poncho Pinewood Marcina dały radę, poncho Pawła nie dość, że przemakało w okolicy karku, to w dodatku zaparzało go od środka.

Taka mała nauczka dla Pawła, który już wie, które poncho zakupić.


Postawiliśmy na odzież Morowo, przed wyjazdem używałem jej w kraju i całkiem przyzwoicie zdała egzamin, choć nasze warunki diametralnie odbiegają od tych, które zastaliśmy, tam na miejscu.



Kilka słów na temat polara, którego używałem.
Ciepły, solidny, ciężko było go przemoczyć a jak nasiąknął był ciężki ale nie przemakał i nie sprawiał wrażenia ciężkości, co znacznie podnosiło moje morale.

Nieco więcej mogę powiedzieć o spodniach, które moim zdaniem są kapitalne.

Te, w których chodziłem to klasyczny model i krój BDU.



Przede wszystkim, co dla mnie było ważne szybko schną oraz są niebywale miękkie.
Byłem przyzwyczajony do spodni, jak je określałem "kartonowych" innego producenta.
Spodnie Morowo są na prawdę miękkie a po wypraniu układają się znakomicie.



Materiał to wzmocniony Rip-Stop, tak więc o przetarciach, wygniataniu, itd... niema mowy.

Dodatkowo Morowo, jako jedyny mi poznany producent, rozmiar "L" traktuje dosłownie, jako Large i długość nogawek nie jest na obywateli największej krainy ryżem płynącej, ale na europejczyka.

Nie musiałem także poprawiać przyszycia guzików, choć te wydawały mi się przyszyte niewielką ilością nici.


Spodnie na prawdę polecam, zdały genialnie egzamin.


Żeby nie było kolorowo teraz minusy.
Dopatrzyłem się jednego.
W moim polarze puściły po pierwszym dniu stopery i nie dałem rady zaciągać dolnej gumki.
Było to o tyle istotne, że traktowałem polar, jako warstwę wierzchnią pod poncho.
W końcu jest to gramatura 390.
Tyle z minusów...


Marcin był zaopatrzony w mundur w maskowaniu, spodnie i bluzę.
Materiał i funkcjonalność, jak wyżej.
Jedynym minusem, jakiego nie wziąłem pod uwagę zabierając mundur do Norwegii był fakt, że jadąc tam i chodząc w maskowaniu po lesie można stracić życie lub zdrowie.



Na całe szczęście nic nikomu się nie stało.

W Norwegii aby otrzymać pozwolenie na broń wystarczy dwu tygodniowy kurs, oraz jej rejestracja w komisariacie tamtejszej Policji.

Myśliwych jest wielu w lasach, stąd nie polecam ubierania jakiegokolwiek kamuflażu jadąc w tamte strony.

Tubylcy wręcz chodzą na kolorowo w lesie aby być rozpoznawalni.



Jeżeli ktoś ma ochotę pojechać z nami na kolejną turę, zapraszamy od 12 czerwca począwszy.

Szczegóły znajdziecie na PreperSklep.pl.

Wpisując w koszyku kod OUTRIDER z automatu uzyskacie rabat 5% na cały asortyment sklepu.

Serdecznie zapraszam w imieniu organizatorów wyjazdu szkoleniowego.